niedziela, 23 listopada 2014

Recenzja zimowych ubrań do biegania

Hi!

Dzisiaj dalszy ciąg moich szalonych (dosłownie!) ubrań do biegania. Przygotowałam dla Was recenzję nowości, które otrzymałam do testowania od sklepu fitnesstrening. Tak jak już wspominałam zimą pojawia się dylemat w co się ubrań aby nie było nam za zimno, ale też za gorąco podczas biegu. Prezentowany poniżej komplet jest idealnym rozwiązaniem na "zimowe szaleństwo".


Tym razem przedstawiam Wam nową, zimową kolekcję Nike Pro Hyperwarm czyli termoaktywne spodnie (klik) i koszulkę (klik). Obydwie rzeczy przeznaczone są do treningów w chłodne dni i wyposażone są w specjalny termoaktywny materiał, który sprawia, że ciało utrzymuje temperaturę niezależnie od tego jak zimno jest na dworze, i jak bardzo się spocimy. Rzeczy są ocieplane (technologia hyperwarm) dzięki czemu wiatr i chłod nie są nam straszne. Technologia Dri-Fit odprowadza wilgoć i nawet przy bardzo intensywnym treningu nie będziemy się czuć niekomfortowo przez pot. Podczas naprawdę mroźnych dni spodnie sprawdzą się też świetnie jako bielizna termoaktywna pod ubranie treningowe. 

Gdy pierwszy raz wyszłam biegać w tym komplecie (a było naprawdę zimno) zastanawiałam się czy jeszcze czegoś nie ubrać na wierzch (pod spodem miałam jeszcze jedną koszulkę), ale skoro miałam przetestować czy rzeczywiście sprawdzi się w niższych temperaturach to nie było innego wyjścia. I rzeczywiście. Pomimo zimnego wiatru nie czułam chłodu, nie miałam mokrej koszulki. Dodatkowym plusem (przynajmniej w moim odczuciu) są wzory nawiązujące do zimy. Strój jest taki jak lubię: szalony i oryginalny, ale nie każdemu przypadnie do gustu. 




Kolejna rzecz to buty do biegania Nike Air Zoom Pegasus 31 (klik). Nie wiem jak to jest u Was, ale ja przyzwyczaiłam się do moich pierwszych Pegasusów i nawet nie mogłam się przekonać do wypasionych Adidas Springblade. Z tym modelem jest jednak inaczej. Być może dlatego, że jest z rodziny Pegasusów, a w tych butach naprawdę biega mi się wyśmienicie. Model, który Wam dzisiaj prezentuję utrzymuje bardzo dobrą amortyzację, doskonale oddycha (siateczka na wierzchu pozwala na dobrą cyrkulację powietrza), jest świetny do biegania po asfalcie. Buty gwarantują sprężystość i szybkie odbicie od podłoża.



Na koniec dwustronna czapka do biegania Nike Run Cold Weather, która jest elastyczna (pozwoli zakryć też uszy) i świetnie chroni głowę przed utratą zimna. Jej stała cena to 79 zł, ale teraz na fitnesstrening.pl znajdziecie ją za 49 zł! (klik)




Do następnego!

sobota, 22 listopada 2014

Black

Hi!

Uwielbiam skórzane ubrania, uwielbiam czerń i uwielbiam jesień. Dobrze wiecie jak bardzo lubię te buty, które notabene wzbudzają sporo różnych emocji. Mam nadzieję, że mój set to przykład, że nie zawsze skórzane ubrania musza oznaczać kicz. Z płaszczem jak widać się nie rozstaje, ale nic na to nie poradzę, że świetnie współgra z większością ubrań ^^ Mam nadzieję, że set przypadnie Wam do gustu. Enjoy!








dress - lulu.li
shoes - zara
coat - mosquito
necklace - h&m

Do następnego!

czwartek, 20 listopada 2014

Casual look

Hi!

Dzisiaj prezentuję Wam styl, w którym czuję się najlepiej. Luźno, wygodnie i idealnie na wiele okazji. Nowością w tym zestawie są buty, które nadają trochę eleganckiego charakteru, ale też świetnie współgrają z większością spodni: niezależnie czy to boyfriendy, rurki, chinosy czy cygaretki. Jeśli chodzi o boyfriendy to coraz częściej wybieram ten fason jeansów. Wam też polecam - pasują do większości sylwetek :) Zostawiam Was ze zdjęciami. Enjoy!











shoes - akardo
coat - mosquito
scarf - preska
bag - kazar
top - zara
jeans - markowybutik

Do następnego!

środa, 19 listopada 2014

Energetyzujące przyciąganie czyli nowości do biegania

Hi!

Z dnia na dzień robi się coraz chłodniej. Dla biegaczy-amatorów jest to dosyć ciężki okres bo łatwo o brak motywacji: rezygnację z biegu przez deszcz, zimno itd. Pojawia się też odwieczny dylemat: jak się ubrać, gdy temperatura diametralnie spada - oczywiście na cebulkę. Nie można zapomnieć o nakryciu głowy i czymś co będzie ochraniać szyję: komin, szal, maska itd. Ja dzisiaj przychodzę Wam z recenzją nowych produktów do biegania, w które się zaopatrzyłam.

Nie wiem czy to wstyd czy nie, ale wcześniej nie znałam marki Nessi. Od dwóch miesięcy kupuję miesięcznik Runner's World i właśnie tam znalazłam wzmiankę o marce i zdjęcie czapki. Czapka spodobała mi się na tyle, że weszłam na stronę i postanowiłam ją kupić. Ale po kolei. 


Uważam, że warto wpsierać polskie marki, dlatego zdecydowalam się napisać o Nessi. Wielu biegaczy (i nie tylko) wybiera ich ubrania, bieliznę termoaktywną, dodatki. Mnie zachwyciła energetyzująca, obfitująca w kolory kolekcja, koło której nie mogłam przejść obojętnie. Podczas treningów lubię ubierać się kolorowo i odważnie (zupełnie inaczej niż na co dzień). Mocne, soczyste kolory, czy też szalone wzory dodają mi energi do ćwiczeń. Dlatego też na czapce się nie skończyło. Dwa pozostałe elementy to komin i leginsy. Dla mojego narzeczonego podobny zestaw tylko inne, szalone połączenia kolorystyczne. Spójrzcie sami: prawda, że rzeczy przyciągają wzrok?



Jestem dość dużym zmarzluchem, dlatego szybko zaczęłam biegać w czapce. Prezentowany model jest termoaktywny: chroni przed wiatrem i chłodem. Idealnie dopasowuje się do głowy no i co najważniejsze czapka jest lekka - nie czuć jej podczas biegu. Idealnie odprowadza wilgoć (gdy poci nam się głowa) a potem szybko schnie. W dodatku ma na środku odblask a sama też jest widoczna z daleka. Plusem są oczywiście kolory i cena: 59 zł

Komin ma te same funkcje co czapka. Dodatkowym plusem jest jednak to, że możemy go nosić na różne sposoby: czapka, szal, opaska, maska na twarz, kominiarka. Jest także termoaktywny i nie absorbuje wilgoci (podobno wytrzymuje do -15). Bez problemu możemy założyć go na twarz i oddychać nie martwiąc się, że zaraz zrobi się mokry w środku. Jego cena też jest bardzo przystępna: 49 zł.

Moim zdaniem obydwa produkty są bardzo fajnym rozwiązaniem na zimowe bieganie. Szczególnie komin, który możemy nałożyć mocno na głowę i gdy jest zimno chronić prawie całą twarz. 


Do powyższego kompletu nie mogło zabraknąc odlotowych leginsów. To naprawdę moja słabość - te odjazdowe rzeczy do treningów. Jeśli chodzi o leginsy to świetnie leżą, nie zsuwają się (!), mają pas, w ktorym można schować jakieś drobne rzeczy i oddychają utrzymając optymalną temperaturę ciała. Niestety... gdy jest naprawdę chłodno trochę mi w nich zimno. Dlatego polecam je na wczesną jesień, wiosnę, lato - na zimę coś cieplejszego. Niemniej absolutnie NAJWAŻNIEJSZĄ rzeczą jest to, że leginsy mają odblaski z tyłu i po bokach. Wielki plus za to. Cena w tym przypadku niestety dosyć wysoka: 229 zł.



A Wy znaliście wcześniej markę Nessi? 


Do następnego!

wtorek, 18 listopada 2014

Krem na noc + makijaż permanentny brwi

Hi!

Dzisiejsza notka podzielona jest na dwie części. Na poczatku mam dla Was recenzję kremu, który miałam okazję ostatnio testować.

Coraz częściej sięgam po naturalne, organiczne kosmetyki. Tym razem w moje ręce wpadł krem marki Clochee (klik). Jest to dosyć młoda marka na polskim rynku, która jest w 100% eko: wybiera surowce roślinne posiadające certyfikaty, stosuje opakowania z dodatkiem d2w, który zmienia zwykły plastik na ekologiczne tworzywo. Osobiście bardzo cenię produkty naturalne i firmy, które dbają także o środowisko.


Krem, który testowałam i co najważniejsze nadal używam, to silnie nawilżający i regenerujący krem na noc. Krem jest odpowiedni dla każdego rodzaju cery. Zawiera w sobie między innymi olej arganowy, który idealnie chroni naskórek przed wysuszaniem, wspomaga odnowę komórek, poprawia elastyczność itd. Ok. To takie informacje od producenta, a jak jest naprawdę?

Krem jest dosyć tłusty, ale w miarę szybko się wchłania. Bardzo mocno nawilża cerę i w moim przypadku jest to ogromny plus. Po całym dniu w mocnym makijażu liczę na to, że moja cera w nocy odpocznie. Ten krem bardzo jej w tym pomaga przez nawilżenie i regenerację. Rano moja twarz jest naprawdę świeża i delikatna w dotyku. Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że nawet po zmyciu makijażu cera nie jest przesuszona na policzkach (tak jak miało to miejsce).

Zalety: 
- mocne nawilżenie,
- dozownik,
- wydajność.

Wady:
- cena (125 zł), jednak przy kosmetykach organicznych i naturalnych musimy się liczyć z tym, że cena może być nieco wyższa,
- zapach (chociaż mi on nie przeszkadza, to dla niektórych osób może być specyficzny).

Osobiście polecam ten produkt dla osób, które na co dzień noszą mocny makijaż, mają problemy z przesuszoną cerą lub po prostu chcą mocnej regeneracji w nocy. 


Czas na drugą część notki. 

Brwi - czyli moim zdaniem najważniejsza część twarzy. Od dawna sama regulowałam brwi i codziennie podkreślałam je brązowym cieniem. Wczoraj dowiedziałam, się, że moje regulowanie skończylo się tym, że nie miałam pół brwi od kącika oka, ale o tym wspomnę trochę później. Z czasem zaczęło mnie to trochę irytować, że codziennie muszę sięgać po pędzelek i cień. Usłyszałam wtedy o makijażu permanentnym brwi metodą piórkową. Ba! Dowiedziałam się, że moja znajoma Magda Hoffman jest w tej metodzie absolutną mistrzynią, pracowała razem z Mają Sablewską w jej programie (robiła metamorfozę brwi), a w dodatku były u niej takie gwiazdy jak Justyna Steczkowska czy Doda (Madzia trochę reklamy nie zaszkodzi). Miesiąc temu umówiłam się na wizytę, którą miałam wczoraj.

Dla tych, którzy nie wiedzą makijaż permanentny jest makijażem stałym. Pod skórę wprowadza się pigment w odpowiedniej barwie. Metoda piórkowa to aktualnie coraz popularniejsza metoda makijażu permanentnego. Zabieg ten jest bezbolesny, bezinwazyjny w przeciwieństwie do tradycyjnych metod makijażu na stałe. Utrzymuje się kilka lat. Polega na rysowaniu drobnych kresek pomiędzy naturalnymi brwiami i tam gdzie ich brak. Te kreski imitują włoski a dzięki temu wygląda to naturalnie. Jeśli makijaż permanentny kojarzy się Tobie tylko z goleniem brwi i grubą mocną krechą to przy metodzie piórkowej możesz o tym zapomnieć. "Zabieg" trwa około godziny, gojenie 10 dni. Plusem jest to, że już następnego dnia można normalnie funkcjonować (iść do pracy, na uczelnie, zakupy). 

Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką "nowych brwi". Muszę Wam powiedzieć, że z efektu jestem bardzo zadowolona. Brwi dużo się nie zmieniły - mają wreszcie poprawny kształt (od kącika oka do łuku) i nie musze ich malować cieniem. Poniżej możecie zobaczyć efekt - opuchlizna zeszła, jednak kolor nadal jest dosyć intensywny. Po 10 dniach stanie się o pół tonu jaśniejszy czyli będzie wyglądać bardzo naturalnie.

Koszt takiego zabiegu jest różny w zależności od salonu. Zazwyczaj przedział cenowy to 500-1000 zł.


Po lewej stronie zdjecie z wczoraj po "zabiegu" - widać zaczerwienienia. Włoski, które widzicie od kącika oka są dorobione (kilka mm), bo w tym miejscu nie miałam w ogóle brwi (to o czym pisałam wyżej). Efekt jest naprawdę fantastyczny. 


Oczywiście są różne gusta, dlatego jedni wolą mocniej zaznaczone brwi, inni mniej. Ja lubię wyraziste brwi i przez ostatnie dwa lata podkreślałam je brązowym cieniem. W moim przypadku makijaż permanentny to idealne rozwiązanie.


Pamiętajcie jednak, aby znaleźć naprawdę kompetentną osobę, która zna się na rzeczy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy dziewczyna nie ma pojęcia lub jest niedouczona i efekt jest tragiczny. Dobrze też zastanowić się nad metodą, którą wybieramy, aby potem nie żałować decyzji. Ja jestem przeszczęśliwa, że wreszcie się zdecydowałam i efekt bardzo mi się podoba :)

Do następnego!

poniedziałek, 17 listopada 2014

Black&sea

Hi!

Czerń wcale nie musi być nudna, smutna i bez wyrazu. Uważam, że ten kolor jest niezwykle elegancki i wdzięczny. Łącząc różne faktury czy też dodając mocny akcent kolorystyczny zestaw nabiera charakteru. Tak też jest dzisiaj. Szalik dorwałam rok temu i nie rozstaje się z nim w chłodne dni. Idealnie współgra z czernią. Zostawiam Was ze zdjęciami :) Enjoy!










coat - river island
pants - only from domodi.pl
shoes - renee.pl
scarf - h&m
bag - kazar
t-shirt - mosquito
vest - preska

Na koniec dosłownie kilka zdjęć z Trójmiasta...








Do następnego!